2014/02/06

Światła września - Carlos Ruiz Zafón

Wodząc wzrokiem po półkach biblioteki zatrzymałam się na małym zbiorze książek Carlosa Ruiza Zafóna. Po dosyć średniej lekturze, jaką był dla mnie Pałac północy nie za bardzo chciałam brać się za kolejną pozycję, ale sądzę, że podkusił mnie do tego los. Sięgnęłam więc po książkę i z uśmiechem na twarzy powróciłam do domu. Do tej pory tego nie żałuję i sądzę jednak, że los się o mnie troszczy! ;) Sami zobaczcie czemu. 

Jest rok 1936, Francja.  Simone Sauvelle po śmierci męża zostaje praktycznie bez środków do życia. Dzięki pomocy życzliwego sąsiada udaje jej się dostać pracę jako ochmistrzyni normandzkiej rezydencji Lazarusa Janna, wynalazcy i właściciela fabryki zabawek. Pani Sauvelle wraz z dziećmi: 14-letnią Irene i jej młodszym Dorianem wyjeżdża do Normandii. Podczas pierwszej wizyty u gospodarza rodzina Sauvelle zostaje oprowadzona po części ogromnego domu pełnego przedziwnych mechanicznych zabawek. Dowiaduje się również o dziwnej chorobie żony Lazarusa. Po pewnym czasie Irene zaprzyjaźnia się z Hannah, kucharką wynalazcy, dzięki której poznaje Ismaela. Kiedy Hannah zostaje odnaleziona martwa, Irene i Ismael postanawiają zgłębić tajemnicę jej śmierci. Aby tego dokonać, będą musieli rozwiązać szereg zagadek związanych z Lazarusem i jego żoną.

Zaczynając czytać tę książkę sądziłam, że będzie to samo co w przypadku Pałacu północy. Jednak światła września pochłonęły mnie od pierwszych stron, zawładnęły moim umysłem oraz ciałem i za wszelką cenę nie chciały odpuścić. Atmosfera stworzona przez pana Zafóna była mistrzowska, o wiele lepsza niż w przypadku wyżej wymienionej książki. Autor z wielką precyzją przyłożył się do opisu miejsca akcji, za co mu bardzo dziękuję, wychwalam i w ogóle się kłaniam! Podstawą książki (według mnie) są dwie rzeczy. Atmosfera i bohaterowie. Bez tego, choćby nie wiem jaki ktoś miałby pomysł nie wypali, choćby stawał na rzęsach to i tak nic nie wskóra. Jak nie umie stworzyć tajemniczej otoczki (w przypadku książek fantastycznych) to w ogóle nie powinien brać się za pisanie, bo fantastyka opiera się na tajemnicach. Odbiegłam troszkę od właściwego tematu, ale to nic. Czytając słowo po słowie czułam się jakby piasek opisany na tej stronie muskał mi kostki, a słońce i wiatr lekko owiewało moją twarz. Takie coś zdarzyło mi się tylko raz, w przypadku książek Lucy Maud Montgomery. Jedna jednak rzecz mi się nie spodobała, a mianowicie jedno miejsce, które wydało mi się kompletnie surrealistyczne. Nie wiem czy to tylko ja odniosłam takie wrażenie, ale sądzę, że autor mógł wymyślić coś lepszego.

Bohaterowie byli jak dla mnie dosyć ciekawi. Szczególnie intrygował mnie tajemniczy Lazarus Jann, wynalazca zabawek posiadający chorą żonę i ogromny, pusty, a zarazem pełny dom (jeśli weźmiecie się za tę lekturę, sami dowiecie się czemu). Był osobą ciekawą ponieważ mało o nim wiedzieliśmy, zazwyczaj mnie to denerwuje, jak nie wiemy tak na prawdę nic, ale tutaj mi się to podobało. Krążyły różne historie opowiadane przez ludzi jak i przez samego fabrykanta, ale nie wiadomo było, która jest prawdziwa, po części prawdziwa lub kompletnie zmyślona. Zabrakło mi trochę mocniejszego nakreślenia postaci Doriana, młodszego brata Irene, ponieważ wydawał mi się osobą niezwykle interesującą i mogącą wiele w tą lekturę wnieść, jednak sam autor nie czuł takiej potrzeby. Pozostali byli ciekawi, każdy miał jakąś swoją własną i niepowtarzalną historię. Z życia wzięte, prawda? 

Pióro autora jest niepowtarzalne, pisałam już o tym nie raz w tej recenzji. Akcja płynie gładko, strona za stroną, kartka za kartką, nawet nie zauważamy jak już jesteśmy w połowie. Bardzo to cenię, lubię jak tak jest. Sądzę, że jeśli lubicie tego typu książki i jeszcze jej nie czytaliście, musicie to koniecznie nadrobić! 

Ocena: 8/10

PS Czytaliście już pałac północy lub księcia mgły

Wyzwania: Czytam fantastykę | Przeczytam tyle ile mam wzrostu!

12 komentarzy:

  1. Jestem strasznie ciekawa tej książki w sumie już od dawna, a jakoś nie miałam okazji jej przeczytać, muszę chyba to w końcu zmienić, Twoja recenzja tylko bardziej mnie zmotywowała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czytam na potęgę ale niestety Zafon wciąż w kolejce u mnie. Chyba zacznę od Cień wiatru...Co polecasz?

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż wstyd się przyznać, ale nie czytałam jeszcze nic Zafona. "Cień wiatru" czeka na półce już ponad rok i jakoś nie potrafię się za niego zabrać. Mam nadzieję, że niebawem mi się to uda, bo jestem bardzo ciekawa twórczości tego autora.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię styl Zafóna. :) "Światła września" są jeszcze przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka jest u mnie na liście "do przeczytania" razem z pozostałymi częściami. Do tej pory przeczytałam trzy książki tego pana, chodzi o "Cień wiatru", "Gra anioła" i "Więzień nieba". Wiem że dobrze pisze, więc będę chciała jak najszybciej zapoznać się z tą pozycją, mam nadzieję że się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sporo o Zafonie słyszałam, ale jeszcze nie miałam możliwości przeczytania choćby jednego jego dzieła. Trzeba to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaraz sobie ebooka ogarnę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaraz sobie ebooka ogarnę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tej nie czytałam, ale mam na półce "Cień wiatru" Zafona. Już niedługo przyjdzie jego kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś mi z Zafonem nie po drodze. :)
    Zdaję sobie sprawę, że jest to fantastyczny pisarz, ale wciąż coś przeszkadza mi w zabraniu się za jego dzieła. Myślę, że jak już znajdę wolną chwilę to sięgnę po ,,Cień wiatru".

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki za otuchę :). Każdy w sumie jest samotny po części, ale kiedy czujemy się niezrozumiani samotność wzrasta i czujemy się nieszczęśliwi. Nie wiem w jakim stopniu Ty to odczuwasz, ale moja samotność osiaga już górne wskaźniki. Za każdym razem jednak gdy próbuję się zwierzyć z tego co na blogu no to... umówmy się 3/4 ludzi nie wie co znaczy borderline, a co dopiero jakbym opowiedziała cała moją historię. Pewnie dlatego tak jest. Niestety co do chłopaka zmian raczej nie będzie, póki nie zmieni pracy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Księcia mgły czytałam. Grą Anioła, Cień wiatru i Marinę. Mam te książki w domu, musiałam je kupić. Ale tej którą przedstawiłaś, przyznam, że w ogóle nie słyszałam. Chyba najwyższa pora by uzupełnić lukę! ;) Dzięki za oświecenie.

    OdpowiedzUsuń